Coaching zakłada, że odpowiedź już w Tobie jest — moją rolą jest pomóc Ci ją usłyszeć. To działa w większości sesji. Ale nie we wszystkich. Czasem problem, z którym przychodzisz, nie jest kwestią blokady wewnętrznej. Jest kwestią wiedzy, której po prostu jeszcze nie masz.
Zdarza się to rzadziej, niż mogłoby się wydawać, ale zdarza się naprawdę. Klientka pyta, jak zbudować strukturę zespołu, którym właśnie zaczęła zarządzać. Klient pyta, jak wycenić swoje usługi na rynku, którego jeszcze nie zna. W żadnej z tych sytuacji dobre pytanie coachingowe nie wydobędzie odpowiedzi — bo odpowiedzi tam po prostu nie ma. Jest za to miejsce na wiedzę, którą mogę się podzielić.
Dlaczego coaching czasem nie wystarcza
Coaching i mentoring różnią się jednym, bardzo konkretnym założeniem. W coachingu zakładam, że masz w sobie zasoby, wartości i doświadczenie potrzebne do znalezienia własnej odpowiedzi — moja rola polega na zadawaniu pytań, które pomagają Ci do niej dotrzeć. W mentoringu zakładam coś przeciwnego: że dobrej odpowiedzi jeszcze nie masz, bo nie miałaś/eś jeszcze okazji jej zdobyć. Wtedy moja rola się zmienia — z osoby zadającej pytania staję się osobą, która dzieli się konkretną wiedzą i doświadczeniem.
Żadne z tych podejść nie jest „lepsze". Są po prostu odpowiedzią na różne sytuacje. Problem pojawia się wtedy, gdy trzymam się jednej metody z zasady — i próbuję coachingowo wydobyć z Ciebie coś, czego tam po prostu nie ma.
Tych problemów nie rozwiążemy samym coachingiem — potrzebujesz teraz mentoringu. Czy wyrażasz zgodę, żebym na chwilę stała się Twoją mentorką, a nie tylko coachką?
Jak wygląda ta zmiana w praktyce
Nigdy nie zmieniam metody po cichu. Kiedy zauważam, że pytania, które zadaję, krążą wokół czegoś, czego po prostu nie masz jeszcze szans wiedzieć, mówię to wprost — tak jak w zdaniu powyżej. To nie jest formalność. To moment, w którym oddaję Ci decyzję: czy chcesz, żebym w tym miejscu podzieliła się wiedzą, czy wolisz zostać przy pytaniach.
Czasem ta zmiana trwa pięć minut — udzielam konkretnej informacji i wracamy do coachingowego trybu pracy. Czasem zajmuje resztę sesji. W obu przypadkach umowa, na jakiej pracujemy, zostaje jasna: wiesz, w jakiej roli w danym momencie jestem, i wiesz, że to Ty na to się zgodziłaś/eś.
Kiedy zostaję przy coachingu mimo pokusy, żeby doradzić
Jest też druga strona tej granicy. Łatwo pomylić „nie wiem, co zrobić" z „nie wiem, jak to zrobić" — a to dwa różne problemy. Jeśli masz już wszystkie potrzebne informacje i mimo to nie możesz się zdecydować, dawanie Ci gotowej rady niczego nie rozwiąże. Może nawet zaszkodzić, bo pozbawi Cię poczucia, że to Twoja decyzja.
Dlatego zmiana na mentoring nie jest dla mnie domyślnym trybem, do którego chętnie wracam, gdy sesja robi się trudna. Jest wyjątkiem, który stosuję świadomie — dokładnie wtedy, gdy brakuje wiedzy, a nie wtedy, gdy brakuje odwagi.
Skąd wiesz, że to może być ten moment
Kilka sygnałów, które warto zauważyć — u siebie, jeśli jesteś po stronie klienta, albo w rozmowie, jeśli sam/a prowadzisz sesje:
- masz konkretne pytanie i szukasz na nie merytorycznej odpowiedzi, nie przestrzeni do myślenia,
- wracasz do tego samego tematu od kilku sesji, bo brakuje Ci wiedzy, nie odwagi,
- Twoje pytania zaczynają się od „jak", a nie od „dlaczego się boję",
- po rozmowie coachingowej zostaje Ci wniosek: „potrzebuję kogoś, kto mi to pokaże, a nie kto zapyta mnie po raz kolejny, co o tym myślę".
Jeśli wolisz coś bardziej konkretnego niż samoobserwacja, zrób krótki quiz coaching czy mentoring — 5 pytań, wynik od razu.
Elastyczność w metodzie pracy nie jest odstępstwem od zasad. Jest odpowiedzialnością wobec Ciebie.
Podsumowanie: metoda ma służyć Tobie, nie odwrotnie
Coaching, mentoring i konsulting to nie trzy konkurujące ze sobą szkoły, między którymi trzeba wybrać raz na zawsze. To trzy różne odpowiedzi na trzy różne sytuacje — czasem potrzebujesz przestrzeni, żeby usłyszeć własną odpowiedź, a czasem potrzebujesz kogoś, kto po prostu powie, jak to się robi.
Dobra sesja nie trzyma się jednej metody za wszelką cenę, tylko dlatego, że tak było zaplanowane na początku. Trzyma się Ciebie — i tego, czego naprawdę w danym momencie potrzebujesz.
Jeśli sesja tego wymaga, powiem Ci to wprost — i zawsze zapytam, zanim zmienię rolę, w której z Tobą pracuję.